Przed zimą - drzewa potrzebują pomocy

Chmury już dawno zakryły niebo, deszcz monotonnie uderza o dachy, a mróz też nie jest rzadkością w listopadzie - przed nami zima. Ciężki, grząski śnieg i marznący deszcz mogą spowodować duże rany na drzewach owocowych. Można tego uniknąć, podejmując działania w odpowiednim czasie.



Pod ciężarem pierwszego śniegu krzewy rozsypują się, a gałęzie czasami po prostu się łamią, częściej jednak mocno się wyginają. W takim przypadku nie należy zwlekać i zaraz po zakończeniu opadów śniegu udać się do ogrodu, aby zmieść śnieg z krzewów za pomocą miotły. Następnie należy związać korony sznurkiem jak snopki, aby krzewy nie zostały uszkodzone przez następne obfite opady śniegu. Jest to częste zwłaszcza w przypadku porzeczek, ponieważ mają one bardzo elastyczne gałęzie. Pod ciężarem nawet niewielkiej ilości śniegu krzewy rozpadają się, a na pędach tworzą się pęknięcia. W następnym sezonie samice mączlika porzeczkowego będą składać jaja na pęknięciach, a następnie wytworzą gąsienice, które mogą powodować rozległe szkody.

Grube gałęzie drzew owocowych z dużym wyciągnięciem gałęzi z centralnego przewodnika bardzo mokną podczas jesiennych deszczów. Zimą w pełni przyjmują na siebie ciężar zacinającego śniegu lub marznącego deszczu. Prawie zawsze prowadzi to do odłamywania się gałęzi lub odłamywania się pnia centralnego. Doświadczony hodowca wie, że każda rana jest bramą dla infekcji, przez którą gnijąca mikroflora i wirusy dostają się do rośliny i ostatecznie ją zabijają.



Jesienią staraj się podeprzeć duże gałęzie drzew wysokimi, mocnymi zawiesiami (dostępnymi w handlu). W środek widełek procy włóż kawałek styropianu lub bardziej wytrzymałej gumy. Podkładki te chronią gałęzie przed ocieraniem się o procę i zapobiegają powstawaniu ran.

Drzewom owocowym nie zaszkodzi opad śniegu, jeśli delikatnie strząśnie się go z gałęzi za pomocą miotły przymocowanej do dużego kija. Nie należy czekać zbyt długo, w przeciwnym razie śnieg zamarznie na gałęziach i pod jego ciężarem pędy będą się wypaczać, struktura korony załamie się, a pojedyncze pędy zostaną przyciśnięte do ziemi.

W ostatnich latach w wielu regionach naszego kraju zimą występują opady marznącego deszczu: woda, która przeniknęła do pędów roślin, natychmiast zamienia się w lód. Podpory pod gałęziami drzew i wiązanie krzewów to dobra ochrona przed zamarzającym deszczem, ale niewystarczająca, aby zminimalizować szkody spowodowane przez marznący deszcz. Po takim deszczu należy udać się do ogrodu i za pomocą długiego, mocnego kija bardzo ostrożnie próbować strącić lód z kiełkujących pędów. Oczywiście, nie można na nie lać, ale można je lekko postukać, aby poluzować gałęzie z ich lodowych skorup.



Jeśli z jakiegoś powodu pęd się złamie, należy go ostrożnie przyciąć, a miejsce cięcia zabezpieczyć farbą ogrodową w sprayu. Lakier ogrodniczy nie jest zbyt wygodny w użyciu w tej sytuacji: przed użyciem będzie musiał być ogrzany do ekstremalnego stopnia plastyczności, ale późniejsze wystawienie na działanie niskich temperatur może spowodować odklejenie się uszczelki. WAŻNE. Nie należy próbować budować ognia pod roślinami owiniętymi w skorupę lodu: taki szok termiczny może symulować odwilż, w którym to przypadku niektóre z pąków będą pączkować i umierać. Dymiące ogniska mogą pomóc częściowo zniwelować skutki marznącego deszczu. Ogniska można rozpalać na całym obwodzie ogrodu po uzgodnieniu z sąsiadami. Ciepły dym może roztopić lód, woda spłynie po pędach nie uszkadzając ich, a rośliny nie odczują wzrostu temperatury i nie będą rosły.



Gdy sad jest bardzo młody, sadzonki pokryte lodem można uratować, roztapiając go rękami. Metoda ta została sprawdzona przez doświadczenie. Najważniejsze to uzbroić się w cierpliwość i delikatnie obchodzić drzewo po drzewie, brać pędy w dłonie i bez wysiłku prostować powyginane gałęzie, uwalniać rośliny z lodowej niewoli.